Po wyjątkowo mokrym i sztormowym początku roku Irlandia szykuje się na kolejne wyzwanie pogodowe. Coraz częściej pojawiają się sygnały, że nadchodzące ochłodzenie może przypominać układ atmosferyczny znany z „Bestii ze Wschodu” z 2018 roku.
Pierwsze tygodnie 2026 roku upływają pod znakiem intensywnych opadów, silnego wiatru i dotkliwego chłodu. W wielu miejscach, szczególnie na wschodzie i południowym wschodzie kraju, skutki były poważne: doszło do podtopień i zniszczeń, tysiące gospodarstw domowych straciło zasilanie, a służby ratunkowe przez dłuższy czas działały w warunkach podwyższonego ryzyka.
Prognozy wskazują jednak, że dominujący dotąd deszczowy scenariusz może wkrótce ustąpić miejsca fali mrozów i możliwym opadom śniegu. Za taką zmianą ma stać wir polarny – układ silnych wiatrów krążących nad Arktyką, który zwykle „zamyka” najzimniejsze powietrze w pobliżu bieguna. Gdy wir słabnie lub ulega rozpadowi, arktyczne masy powietrza mogą przesuwać się na południe, docierając także do Europy i Irlandii.
Zima 2026 przyniosła jeden z najsłabszych wirów polarnych od lat. W konsekwencji mroźne powietrze zaczęło schodzić niżej, powodując wyraźne ochłodzenie w Ameryce Północnej i w północnej części Europy. Równocześnie nad kontynentalną Europą rozwinął się blokujący układ wysokiego ciśnienia, a prąd strumieniowy przemieścił się na południe od Irlandii.
Taka konfiguracja sprzyjała napływowi wilgotnego powietrza znad Atlantyku, co przełożyło się na ostatnią serię ulew i lokalnych powodzi. Podobne anomalie notowane są również na Półwyspie Iberyjskim – w Portugalii i Hiszpanii, gdzie padają rekordowe ilości deszczu.
Meteorolodzy zwracają teraz uwagę na możliwość rozpadu wiru polarnego w połowie lutego. Taki rozwój wydarzeń często prowadzi do powstania blokady wyżowej nad północną Europą, co z kolei otwiera drogę dla napływu arktycznego powietrza ze wschodu nad Wyspy Brytyjskie.
Zbliżone warunki odpowiadały za „Bestię ze Wschodu” w 2018 roku, kiedy burza śnieżna sparaliżowała Irlandię i Wielką Brytanię. Wtedy odnotowano największe opady śniegu od 1982 roku oraz rekordowo niskie temperatury.
Obecne modele coraz wyraźniej sugerują, że mroźny front może dotrzeć już od piątku 13 lutego. W grę wchodzą spadki temperatur poniżej -8°C oraz śnieg w wielu regionach kraju. Choć prognozy długoterminowe mogą się zmieniać, kierunek – stopniowe przechodzenie od ulew do wyraźnego ochłodzenia – staje się coraz bardziej widoczny.
Zanim jednak zimowy scenariusz się potwierdzi, mieszkańcy muszą liczyć się z kolejnymi porcjami deszczu. Mapy pogodowe pokazują również rosnące ryzyko oblodzeń i trudnych warunków na drogach w drugiej połowie miesiąca.

