środa, 11 lutego, 2026
środa, 11 lutego, 2026
Dublin
mgła
7.8 ° C
8.3 °
7.4 °
98 %
1kmh
75 %
śr.
11 °
czw.
9 °
pt.
6 °
sob.
5 °
niedz.
6 °

Ojciec skazany za lata wykorzystywania córki w domu

Ciekawe

Mężczyzna po pięćdziesiątce, który przez niemal dekadę dopuszczał się wobec swojej córki „systematycznych” nadużyć seksualnych, został skazany na karę pięciu i pół roku więzienia. Wyrok zapadł w środę rano w Mullingar Circuit Criminal Court, a skazany nie okazał emocji podczas ogłaszania decyzji sądu. Jego nazwiska nie ujawniono ze względu na prawo pokrzywdzonej do anonimowości.

Oskarżony przyznał się do winy, akceptując pełną podstawę faktyczną, w sprawie dotyczącej napastowania seksualnego, do którego dochodziło z przerwami od września 2007 roku do września 2016 roku. Krzywdzenie zaczęło się, gdy dziewczynka miała osiem lat, i trwało do 17. roku życia, kiedy przygotowywała się do egzaminu Leaving Certificate. Po zakończeniu tej serii zdarzeń nastolatka została później wyrzucona z rodzinnego domu.

Akt oskarżenia obejmował łącznie 23 zarzuty, jednak mężczyzna złożył przyznanie się do sześciu wybranych czynów. Większość zdarzeń miała miejsce w domu rodziny w regionie Midlands. Sąd usłyszał, że sprawca dotykał dziewczynki i wkładał palec do jej pochwy, szepcząc jej do ucha, gdy był w stanie podniecenia. Jednocześnie podkreślono, że nie zmuszał jej do dotykania go i nie doszło do penetracji członkiem.

Detektyw Garda Olivia Kelly z Divisional Protective Service Unit zeznała, że pierwsze nadużycie miało miejsce, gdy matka dziecka, obecnie już nieżyjąca, przebywała poza domem. Ojciec tłumaczył wtedy córce, że jest „samotny”. Po tym pierwszym zdarzeniu zabrał ją na spacer i powiedział, że muszą przestać, bo to, co robili, było złe, nazywając to „dziełem diabła”, który miał próbować „wejść do rodziny”.

Nadużycia jednak nie ustały. W kolejnych sytuacjach kazał dziewczynce kłaść się na nim albo wykonywał jej „masaż całego ciała” z użyciem balsamu. Nakazywał jej milczenie, a ona przez lata nikomu o tym nie mówiła. Dopiero po zakończeniu przemocy zwierzyła się swojemu chłopakowi. Po powrocie matki do domu dochodziło też do kolejnych incydentów, w tym obmacywania.

W toku postępowania opisano również sytuację, w której matka poprosiła oskarżonego, by przeprowadził z córką „rozmowę o seksie”. W jej trakcie miał wyjąć genitalia, aby je „pokazać”, a dziewczynka uciekła z pokoju. Po ujawnieniu sprawy matka miała być zdruzgotana i chciała skonfrontować się z mężem. Jedno z rodzeństwa nagrało rozmowę, podczas której mężczyzna początkowo zaprzeczał, a później przyznał, że zarzuty są prawdziwe.

Sąd usłyszał, że matka początkowo przyjęła go z powrotem, chcąc utrzymać rodzinę w całości. Z czasem miała również przekonywać samą siebie, że to „dzieło diabła”, a jej wsparcie dla córki trwało tylko kilka dni. Jeszcze jako nastolatka pokrzywdzona została wyrzucona z domu, a jedno z rodzeństwa powiedziało Gardaí, że była traktowana wyjątkowo źle.

Podczas przesłuchania przez Gardaí mężczyzna przepraszał, mówiąc m.in.: „Ale nigdy nie odebrałem jej dziewictwa ani nic takiego”. Twierdził, że to był „zły okres” w jego życiu i że prosił Boga, by to „zabrał”, umniejszając czynom jako „tylko prysznic i wcieranie kremu, przytulanie”. W kolejnym przesłuchaniu przyznał pewne zachowania z okresu, gdy dziewczynka miała 9–11 lat, oraz z późniejszego etapu, podając, że zdarzało się to raz lub dwa razy w miesiącu, choć nie uważał tego za molestowanie, nazywając je „tylko dotykaniem”.

Sędzia Keenan Johnson pochwalił pokrzywdzoną, dziś będącą po dwudziestce, za „mocne i przenikliwe” oświadczenie o skutkach przestępstwa. Kobieta mówiła, że „odebrano jej dzieciństwo” i że od najmłodszych lat żyła w poczuciu wstydu. Podkreśliła też, iż w końcu stanowczo powiedziała ojcu, że „to już koniec”, a „ta mała dziewczynka wreszcie wie, że to nie była jej wina”.

W swoim wystąpieniu opisywała, że czuła się „czarną owcą” i osobą uznawaną za sprawiającą problemy, podczas gdy była dzieckiem próbującym zrozumieć, co się dzieje. Wskazała, że matka uważała, iż to zmyśla, a ona sama ma dziś niewiele wspomnień z dzieciństwa. Jak relacjonowała, ostatnie słowa matki w tej sprawie brzmiały, że „wybacza” córce, co na lata pozostawiło ją z poczuciem winy. Zwracając się w sądzie do ojca, powiedziała, że „miłość nie jest darmową przepustką”, a ochrona innych jest ważniejsza niż milczenie.

Sędzia zaznaczył, że kobieta, decydując się na zgłoszenie sprawy, „rzuciła światło na ciemność, jaką jest wykorzystywanie seksualne”, wskazując drogę do sprawiedliwości także innym ofiarom, które czują się bezradne. Po zawiadomieniu Gardaí w sprawę zaangażowała się Tusla, czyli agencja ds. dzieci i rodziny.

Obrona przekonywała, że oskarżony był oddanym człowiekiem rodziny, okazywał skruchę i uczęszczał na terapię, aby lepiej zrozumieć wyrządzone szkody. Podkreślono też, że nie był wcześniej karany. Jednocześnie sąd nie otrzymał sporządzonego na zlecenie obrony raportu psychologicznego, obejmującego ocenę ryzyka powrotu do przestępstwa. Sędzia stwierdził, że to rozczarowujące, i dał do zrozumienia, iż brak jego ujawnienia nie świadczy na korzyść oskarżonego.

Sąd uznał, że adekwatną sankcją byłaby kara siedmiu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Uwzględniając jednak okoliczności łagodzące oraz przyznanie się do winy, sędzia zawiesił ostatnie 24 miesiące kary pod warunkiem, że skazany nie popełni ponownie przestępstwa przez pięć lat po wyjściu na wolność. Po opuszczeniu zakładu karnego ma też pozostawać pod nadzorem kuratorskim przez 18 miesięcy oraz uczestniczyć w terapii ukierunkowanej na przestępstwa seksualne. Dodatkowo orzeczono równoległe kary czterech lat oraz pięciu i pół roku. Skazany, obcokrajowiec opisywany jako osoba z dobrą historią zatrudnienia i obecnie żyjąca w samotności, nie zwrócił się do sądu.

Najnowsze

error: Zawartość zabezpieczona!