Skala oraz tempo zeszłotygodniowej powodzi wstrząsnęły mieszkańcami hrabstw Wicklow, Wexford i Dublin. Społeczności w tych rejonach mówiły o szoku, a doświadczone ekipy zajmujące się usuwaniem skutków zalania podkreślają, że z takimi zniszczeniami nie spotkały się wcześniej.
Kevin Kelly, specjalista od szkód pożarowych i powodziowych, zwrócił uwagę, że charakter strat jest inny niż w poprzednich przypadkach, które widział. Jego zespół prowadzi prace przy około 100 domach w Aughrim w hrabstwie Wicklow, Enniscorthy w hrabstwie Wexford oraz w Rathfarnham w Dublinie.
Kelly, działający w branży od 2002 roku, ocenił, że ta powódź wyróżniała się wyjątkową siłą, sposobem nadejścia oraz szybkością rozwoju. Jak stwierdził, „to cud, że nikt nie utonął”.
Zwrócił też uwagę, że napór wody pozostawił w budynkach znacznie więcej niż zwykle brudu, błota i różnego rodzaju odpadów. Ostatni tydzień określił jako „oszałamiający”, podkreślając, że telefon dzwonił bez przerwy od 8:00 do 23:00.
Jednocześnie przyznał, że zaskoczyło go opanowanie wielu poszkodowanych osób. W jego ocenie tym razem wyraźne było poczucie, że państwo zapewnia wsparcie, a reakcja władz okazała się „absolutnie” lepsza niż podczas wcześniejszych podobnych zdarzeń.

