Dublin potrzebuje „całkowitej reorganizacji” systemu mieszkaniowego, aby skutecznie zatrzymać narastającą falę przestępczości i antyspołecznych zachowań w zasobach komunalnych — uważa radna Socjaldemokratów Jesslyn Henry. Jej zdaniem tylko głęboka zmiana sposobu zarządzania i zabezpieczania budynków pozwoli realnie odpowiedzieć na problemy, z jakimi mierzą się najemcy.
Radna mówi o sytuacji w północno-środkowej części miasta, wskazując m.in. na kompleksy takie jak De Verdon Place przy Malahide Road oraz Burnell Place w rejonie Northern Cross. Jak podkreśla, w ostatnich tygodniach kontaktowała się z wieloma mieszkańcami i z rozmów wynika, że potrzebne są pilne działania. W relacjach lokatorów regularnie pojawiają się osoby z zewnątrz śpiące na korytarzach, jawne zażywanie narkotyków, kradzieże na parkingach, przypadki podpaleń, a także przemoc i różne formy nadużyć. Henry ocenia, że „to absolutnie nie powinno mieć miejsca” i przypomina, że dom ma być przestrzenią bezpieczną.
Problemy dotyczą zarówno budynków prowadzonych przez zatwierdzone organy mieszkaniowe (AHB), jak i obiektów, za które odpowiada Rada Miasta Dublina. W opinii radnej część trudności nasiliła się, bo zarządzający nie przewidzieli, jak dużych nakładów będzie wymagało bezpieczeństwo. Henry informuje, że spotkała się z przedstawicielami AHB i podjęto wspólne kroki, by poprawić sytuację, ale zaznacza, że dla mieszkańców życie w takich warunkach było traumatyczne. Jej zdaniem kwestie bezpieczeństwa powinny być analizowane na etapie projektowania budynków, a nie dopiero wtedy, gdy okazuje się, że konieczne są zmiany.
Radna zwraca też uwagę na praktyczny aspekt wsparcia dla osób doświadczających antyspołecznych zachowań: kluczowe jest, by wiedziały, do kogo zwrócić się w kryzysie. Zachęca lokatorów do kontaktu z komórką AHB zajmującą się takimi sprawami — jeśli działa w danym podmiocie — a także do rozmów z lokalnymi przedstawicielami, Gardą oraz z Radą Miasta Dublina. Jak podkreśla, bez zgłoszeń trudno skutecznie reagować, a osoby w potrzebie nie powinny mieć poczucia, że są pozostawione same sobie.
Henry uważa, że zaangażowane instytucje robią, co mogą, jednak Garda jest niedofinansowana kadrowo, a samorząd — jak mówi — pilnie potrzebuje dodatkowych środków od rządu centralnego. Podkreśla przy tym, że większa liczba funkcjonariuszy na ulicach to tylko część odpowiedzi: równolegle trzeba rozwijać usługi dla osób zmagających się z kryzysami zdrowia psychicznego i uzależnieniami. Jej zdaniem te działania można prowadzić jednocześnie, w ramach spójnego podejścia, które uzasadnia postulat „całkowitej reorganizacji systemu”.
Radna wskazuje również, że obecność osób bezdomnych śpiących w klatkach schodowych i korytarzach jest sygnałem głębszych, systemowych problemów społecznych. W tym kontekście zwraca uwagę na nowo utworzone lokalne partnerstwa na rzecz bezpieczeństwa społeczności (LCSP), które mogą integrować mieszkańców oraz gromadzić instytucje przy jednym stole, by wypracowywać rozwiązania. Regularne spotkania z lokalną społecznością mają umożliwiać szybkie zgłaszanie obaw i ograniczać „poczucie izolacji” tych, którzy dotąd czuli, że cierpią w milczeniu.

